Dorsze z wraków Wyróżniony

Napisane przez Piotr
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Jastarnia
Piotr :: Jastarnia
Marzeniem każdego wędkarza jest złowienie dużego dorsza. Nie jest to łatwa sprawa a na większości łowisk po prostu czysty przypadek. Co zrobić aby pomóc szczęściu i tych „przypadków” było więcej? Proponuję a zarazem polecam wypad na bałtyckie wraki. Jeżeli wraki to oczywiście okolice Helu. Dno usiane jest różnej maści wrakami statków, kutrów, barek czy okrętów wojennych. Jedne w dobrym stanie inne rozsypane. Kilka dni łowienia nie wystarczy aby je obłowić. Wszystkie te wrakowiska są potencjalnym łowiskiem dużych dorszy. Nie jest łatwo się do nich dostać, masa zakamarków, wnęki, dziury, wszech obecne sieci rybackie, to wszystko skutecznie chroni wielkie wątłusze przed naszymi przynętami.   Ale od początku,
planując wypad na wraki należy najlepiej przejechać na półwysep. Tu szyprowie znają wraki jak własną kieszeń, pływają na nie z wędkarzami, nurkami, sami czasem na nich nurkując.

Porty docelowe mamy dwa, Jastarnia i Hel, choć i z Gdyni i Gdańska jednostki czasem też zapuszczą się w okolice helu.

W jednym i drugim jest kilka jednostek pływających z wędkarzami.

Są większe jednostki jak i małe motorówki.

Ceny różne od 100 do 250 zł za rejs.

Baza noclegowa – chyba w każdym domku wynajmują pokoje, masa ośrodków wczasowych. Wszystko zależy od grubości portfela.

 

Płynąc na wraki niestety należy liczyć się ze sporymi stratami przynęt, ale możliwość złowienia dużych ryb jest warte poświęcenia.

W przeciwieństwie do „normalnego” rejsu tu należy zastosować grubszy sprzęt, wędki troszkę mocniejsze, plecionki grubsze, a z racji różnych, przeważnie większych głębokości, cięższe pilkery.  Łowiska są od kilku do kilkudziesięciu metrów głębokości, przeważnie jest to 40-70 m i często szybkie dryfy.

Łowi się nietypowo, bo zamiast pilkerów i przywieszek używa się zestawów z szprotami.

Ciężarek w granicach 150-200 g oraz dwa przypony na troku zakończone pojedynczym mocnym hakiem. Z reguły jest to rozmiar 3/0 – 6/0 na który nawlekamy szprotkę. Taki zestaw spuszczamy w łowisku, centralnie w wrakowisko i czekamy na branie, co chwilkę delikatnie podciągając zestaw o kilkanaście do kilkudziesięciu centymetrów. Brania są przeważnie bardzo agresywne , dobrze widoczne i wyczuwalne. Czasami przy chimerycznym żerowaniu bardzo delikatne, lekkie przytrzymanie, nieudane zacięcie równa się utratą szprotki.

Szprotki zapewniają armatorzy, oczywiście jeżeli nie było sztormów i sami mogli je kupić. W przypadku braku szproty łowi się klasycznie, najlepiej bez przywieszek, które są kolejnym zaczepowym elementem naszego zestawu. Aby ratować pilkery warto osłabić kółeczko łącznikowe przy kotwiczce lub dodać drugie mniejsze (słabsze). Zawsze lepiej urwać kotwiczkę niż pilkera czy cały zestaw. Warto mieć rękawiczkę, grubszą pałkę czy nawet butelkę, które są bardzo pomocne przy zaczepie a właściwie przy urywaniu zestawu.

Po zacięciu ryby należy pierwsze kilka metrów holować siłowo aby ryba nie uciekła do wraku.

Zapas pilkerów, haków i ciężarków jak najbardziej wskazany, należy zabrać zapasową szpulkę z plecionką, warto mieć przygotowane dwie wędki, jedną na szprotki – typowo na wraki a drugą z klasycznym zestawem – na rozsypane, mniej zaczepowe wraki czy czyste łowiska.

Dla zainteresowanych bałtyckim big game raz jeszcze polecam odwiedziny łowisk w okolicach Helu.

Dodaj komentarz



Logowanie



Wiadomości prywatne

You are not logged in.

Get Adobe Flash player

Portalowe gadżety

Twój koszyk jest pusty


Get Adobe Flash player