Połów zębaczy

Napisane przez Mariusz
Oceń ten artykuł
(4 głosów)
przygotowanie przynęt
MG :: przygotowanie przynęt
Swego czasu miałem to szczęcie, że gościłem w ośrodku wędkarskim w Norwegii razem z wędkarzami z Niemiec, którzy jak się później okazało, byli specjalistami w łowieniu zębaczy. Ryba ta, wzbudza u każdego wędkarza nieprzeciętne emocje. Jej wygląd niczym nie przypomina większości mieszkańców słonych wód, przerażające szczeki potrafią wystraszyć najbardziej odważnych, a siła tej ryby jest wręcz niewiarygodna. Bezpośrednie tłumaczenie niemieckiej nazwy zębacza brzmi „ryba która miażdży kamienie” i to w znacznym stopniu oddaje jej charakter. Żywi się ona wszystkim co może znaleźć na dnie, krabami, krewetkami, rybami. Niesamowita siła jej szczęk umożliwia miażdżenie wszystkiego co znajdzie się w okolicy jej otworu gębowego. Kiedyś obserwowałem piękny okaz, który wylegiwał się na dnie, a w około niego leżało kilka  fląder. Co robiły w pobliżu tego drapieżnika?  Czekały na resztki tego co szczęki zębacza robią z potencjalną ofiarą.  

 

 

Gdzie szukać tych ryb?

 

Najlepszymi łowiskami zębacza są łowiska północnej Norwegii, im dalej na północ tym lepiej. Najlepsze miejsca to strome stoki na głębokości 30-50 metrów. Często szukam takich miejscówek w pobliżu wysp. Oczywiście, nie jest powiedziane, że w innych miejscach ich nie złowimy, ale faktycznie na tej głębokości spotyka się ich najwięcej. Jeśli trafimy na stanowisko, gdzie zębacze znalazły dogodne warunki do życia, wtedy możemy wyciągnąć ich kilka, praktycznie z jednego miejsca. W zależności o prądów, ustawiamy łódź tak, aby możliwe było penetrowanie jak największego obszaru łowiska, w tym zakresie głębokości.

 

Sprzęt i technika?

 

Tutaj nie ma jakiejś finezji. Krótka wędka, 180-230 cm, najlepiej  z czułą szczytówką z włókna szklanego, która będzie nam pokazywała nawet najdelikatniejsze brania, ciężar wyrzutu musi umożliwiać nam operowanie wabikami do 300 gram.    Kołowrotek, preferuje multiplikator, z plecionką 0,25-0,35 mm, linka przyponowa 1-1,20 mm, mocne haki i możemy zaczynać. Z tego co zaobserwowałem u  wędkarzy, którzy mnie uczyli, najlepsze wyniki uzyskuje się łowiąc na zestaw, który przypomina zmodyfikowana wersję troka bocznego. Ciężarek w takim zestawie zastępuje pilker w kształcie sopla lub zwykła rurka zalana ołowiem. Zębacz reaguje na sygnały akustyczne, a pukanie takim zestawem o  kamieniste dno potrafi ściągnąć go nawet z daleka. Duży, solidny i wytrzymały hak z octopusem jako dodatkowym wabikiem, doczepiamy do metalowego, obrotowego bomu długości 20-30 cm (na zdjęciu) do którego  dopięte jest również obciążenie . Na haczyk zakładamy kawałek mięsa rybiego i takim zestawem opukujemy dno.

Brania potrafią być bardzo agresywne, ale są dni kiedy zębacze są bardzo delikatne, co nijak do nich nie pasuje. Łowienie tych ”pięknych” ryb jest bardzo dobrym urozmaicaniem pobytu na norweskich łowiskach. Po operowaniu ciężkimi pilkerami, dobrze jest poleniuchować i łowić metodą, która najbardziej kojarzy mi się z drgającą szczytówką.

Po wyciągnięci zębacza z wody, jeśli chcemy tą rybą zabrać, trzeba ja natychmiast zabić, gdyż w przeciwnym razie możemy przekonać się o sile jej szczęk, a tego nie życzę nikomu.

Jeśli nie chcecie eksperymentować, oczywiście można na klasycznego pilkera założyć kawałek mięsa i próbować łowić zębacza, ale odkrywanie nowych technik to wyzwanie dla każdego, szanującego się wilka morskiego.

Dodaj komentarz



Logowanie



Wiadomości prywatne

You are not logged in.

Get Adobe Flash player
Get Adobe Flash player

Portalowe gadżety

Twój koszyk jest pusty


Get Adobe Flash player