Kolejną, równie istotną rzeczą jest nasza sprawność psychofizyczna, uściślając: piłeś - nie jedź, piłeś - nie płyń. Szkoda dnia, kasy, na rejs pod czas którego cały czas ma ktoś wisieć na relingu i kłaniać się Neptunowi oddając mu wszystko co w żołądku z żółcią włącznie. Nie na tym polega przyjemność z łowienia ryb. Oczywiście wszystko jest dla ludzi ale w rozsądnych ilościach. Dodam jeszcze że warto coś zjeść przed rejsem, nie za dużo, ale chociaż "coś". Dla mających problemu polecić można aviomarin, na ok. 2 godzinki przed rejsem.
Ważne jest również jakie stanowisko na jednostce zajmiemy. Oczywiście największym wzięciem cieszy się rufa i dziób. Łowi się wygodniej, efektywniej, dłużej … Miejscówka np. na rufie wiąże się z krótszą nocą. Miejsca te trzeba zajmować dużo wcześniej, na kilka godzin przed wyjściem w morze.
Wybierając się w morze należy zabrać ze sobą dowód osobisty lub paszport – to przy rejsach na dalsze odległości może się przydać
Należy pamiętać o ubiorze, zawsze lepiej mieć za dużo i się rozebrać niż odwrotnie. Popularne ostatnio przeróżne kombinezony, bielizna, najlepiej termo aktywna, obuwie np. kalosze, przy zwykłym ubiorze coś przeciwdeszczowego. Czapka – z głowy ucieka najwięcej ciepła. Przy słonecznej pogodzie warto pamiętać o kremie, na wodzie słońce działa x 2!
Pomijając sprzęt i przynęty, o których napiszemy w kolejnych artykułach, w/w porady powinny posłużyć nie jednemu wilkowi morskiemy.


