Piątkowe zmagania dla wielu były zaskoczeniem, gdyż jak się okazało ryba było płytko, blisko brzegu, a na łowisko płynęło się około 30 minut. Niewielka głebokość i chimerycznie żerujące ryby, to tylko niektóre czynniki z którymi przyszło się zmagać uczestnikom zawodów. Wyniki może nie były oszołamiające, ale kilka ryb naprawdę robiło wrażenie. To właśnie w piątek złowiona największego dorsza tej imprezy, a 9,70 kg zacięte na kilkunastometrowej wodzie to już naprawdę fajna zabawa.
Sobota powitała zawodników kapryśną, deszczową i wietrzną aurą. Pogoda bardziej przypominała listopad niż maj. To jednak nie zniechęciło zawodników, którzy w komplecie zameldowali się przy swoich jednostkach. Dla mnie osobiście, skład zawodników jakich zastałam na „Pawle” był niemałym szokiem. Ubiegłoroczny Międzynarodowy Mistrz Polski Bjoern Vogel, ubiegłoroczny Mistrz Polski Wiesław Kamiński, był Mistrz Polski Rysiek Ornat, Rajmund Litwiński, Wiesiek Bednarski czy Roman Olma, to tylko niektórzy ze znanych „wilków morskich”, którzy wsiedli na pokład „PAWŁA”. Miejsce w pierwszej trójce tak obsadzonego kutra każdy brałby w ciemno. Od początku tej tury rywalizacja układała się po moje myśli. Pierwsza ryba i od razu na pokładzie ląduje 81cm. Czy można lepiej rozpocząć dzień? Im bliżej końca sobotniej rywalizacji, tym szyper schodzi coraz bliżej brzegu. W końcu łowimy na 12 metrach i dalej są ryby. Piękne, grube, niesamowicie silne wątłusze, zacięte na takiej głębokości fundują uczestnikom zawodów niemałe emocje.
Sobotni wieczór i miła niespodzianka zafundowana nam przez organizatorów – wieczór integracyjny. Pieczone prosiaki, zimne piwo, czołówka polskiego i niemieckiego wędkarstwa morskiego - taki mix na długo zapadnie pozytywnie w pamięci wszystkich, którzy mogli tam być.
Niedziela była dniem prawdy. O zwycięstwo rywalizowało kilku zawodników. Ryby brały bardzo chimerycznie. Miało się wrażenie, że niemrawie prowadzaną przynętę trzeba było im podać pod sam pysk. Prym w tych warunkach wiedli zawodnicy, którzy zakładali ciężkiego pilkera i usiłowali wabić dorsze przywieszkami. Dopiero około południa, po tym jak słońce pokazało się na zachmurzonym niebie, ryby podniosły się i agresywnie zaczęły uderzać w pilkery.
Po trzech dniach rywalizacji, ukończonej bez żadnych nieprzyjemnych niespodzianek, zawodnicy z niecierpliwością oczekiwali na wyniki końcowe, które zamieszczamy poniżej:
Klasyfikacja indywidualnych Mistrzostw Polski:
- Mariusz Getka - Team DEGA/PZW Koszalin I – 5 pkt
- Kazimierz Klamrowski – Pomuchel Lębork – 6 pkt
- Wojciech Chwastek – PZW Koszalin II – 7 pkt
- Juliusz Bernat – WKS Mikado – 8 pkt
- Waldemar Brzeziński – PZW Koszalin II – 8 pkt
Klasyfikacja drużynowa Mistrzostw Polski
- PZW Koszalin II
- Abramis Mikado
- PZW Szczecin I
- Słupia Słupsk
- Team DEGA/ PZW Koszalin I
Klasyfikacja Międzynarodowych Indywidualnych Mistrzostw Polski
- Freese Holger – 5 pkt
- Klamrowski Kozimierz – 6 pkt
- Getka Mariusz – 6 pkt
- Chwastek Wojciech – 7 pkt
- Bernat Juliusz – 8 pkt
Klasyfikacja Drużynowa Międzynarodowych Mistrzostw Polski
- Hamburg – 34 pkt
- Koszalin II – 39 pkt
- Abramis Mikado 42 – 42 pkt
- Szczecin I – 46 pkt
- Team Dega/Koszalin II – 47 pkt
Największa ryba zawodów i jej łowca:
- dorsz 9,70 kg - Jerzy Bajer - Team DEGA/PZW Koszalin I



