Regulacje Prawne
Sonda
Gdzie złowiłeś największa rybę?
 

Debiut Kadry Narodowej - Heiligenhafen 2010

Napisane przez Mariusz
Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Debiut Kadry Narodowej - Heiligenhafen 2010
Jeszcze parę lat temu wydawało się, że powoływanie kadry narodowej w wędkarstwie morskim mija się z celem, ponieważ i tak nie reprezentowała ona naszego kraju na żadnych zawodach poza jego granicami. Teraz, za sprawą osób, które  w Polskim Związku Wędkarskim kierują wędkarstwem morskim, sytuacja ta uległa zmianie i reprezentacja Polski wystąpiła podczas Międzynarodowych Mistrzostwach Niemiec, które odbyły się  21 i 22 sierpnia w Heiligenhafen. Reprezentacja nasza pojechała tam w składzie Juliusz Bernat, Mariusz Getka, Witold Janiak, Ryszard Ornat i Kazimierz Szaja.  

Mistrzostwa u naszych zachodnich sąsiadów rozgrywane są trochę inaczej niż u nas. W pierwszy dzień łowi się na przynęty naturalne z dryfującej łodzi (kutra), w drugi natomiast tradycyjnie pilkeruje. Łowinie na przynęty naturalne to dla naszych reprezentantów całkiem nowy temat, tak więc tego dnia obawialiśmy się najbardziej, a to, że do rywalizacji przystępowaliśmy bez treningu stawiało nas w jeszcze trudniejszej sytuacji. Niemniej jednak, pojechaliśmy do Niemiec przede wszystkim po to aby podpatrywać najlepszych, i tak też robiliśmy. Umiejętności jakie każdy z nas posiada i zmysł obserwacji pozwoliły korzystnie zaprezentować się w pierwszym dniu zmagań, choć o wygraniu rywalizacji możemy jeszcze jedynie marzyć. Niemniej jednak 6 miejsce Mariusz Getki w sektorze należy uznać za sukces. Łowinie na przynęty naturalne wiąże się z zastosowaniem całkiem innego sprzętu niż przy przynętach sztucznych. Długie wędziska, niemieccy wędkarze używają  kijów o długości do 4,50 m, potężne ciężarki, których  masa dochodzi do 1400 gram, skomplikowane przypony (na zdjęciach) równe długości wędek, i  niespotykane u nas robaki to dla nas zupełnie nowe zagadnienie. Poza tym dodatkową komplikacją było to, że w ubiegłych latach na tych zawodach dominował witlinek, na którego łowy się nastawialiśmy, a w obecnym sezonie praktycznie w ogóle go tam nie było. Niemniej jednak obiektywnie należy stwierdzić, że doświadczenie które teraz zdobyliśmy z pewnością zaowocuje w następnych latach. Sektory, a było ich 3,  powygrywali zawodnicy łowiąc od 10 do 25 ryb, tak więc problem nierównych jednostek to nie tylko polska domena. Podkreślić należy, że bardzo wiele podczas pierwszego dnia zmagań pomagali nam niemieccy wędkarze, służąc radami, a nawet sprzętem.

 

Drugi dzień, który wydawać by się mogło, powinien być dla członków reprezentacji Polski znacznie łatwiejszy, okazał się prawdziwą lekcją pokory. Niemieccy wędkarze od razu nastawili się na łowienie dwoma przywieszkami, podczas gdy większość naszych zawodników próbowała łowić pilkerem z  przywieszką, co było błędną taktyką. Płytkie łowisko (12-15 metrów) i jego porośnięte dno preferowały łowienie dwoma gumami. Niezrozumiałe zachowanie szyprów, którzy pomimo tego, że ryb na kutrach było jak na lekarstwo, nie zmieniali łowisk i nie szukali ryb, preferowało zawodników, którzy wylosowali miejsca na dziobie lub rufie. Niemieckie kutry zabierają na pokład przeciętnie po 35 wędkarzy, tak więc dobre losowanie jest bardzo istotnym czynnikiem. Dominowały gumy w kolorze japońskiej czerwieni i jej kombinacjach z innymi barwami.

 

Wyniki drugiego dnia były dużo gorsze niż te z dnia pierwszego, kiedy to łowiliśmy na przynęty naturalne i to zarówno u polskich jak i niemieckich wędkarzy.

 

Po dwóch dniach zmagań przyszedł czas na ogłoszenie wyników i podsumowanie zawodów. Pełną klasyfikację zamieścimy na portalu w późniejszym terminie, gdyż jeszcze do nas nie dotarła, natomiast podkreślić należy to, że bardzo miłym akcentem było to iż każdy z polskich reprezentantów został przez organizatorów uhonorowany drobnymi upominkami.

Pomimo tego, że nie odnieśliśmy w Heiliganhafen spektakularnego sukcesu to jednak i tak wygraliśmy. Wędkarstwo morskie w naszym kraju, często traktowane po macoszemu, w końcu zajęło należne mu miejsce. Kadra Narodowa godnie reprezentowała nasz kraj, a występ z orłem na piersi, to coś co  nie jest dane każdemu, a czego każdemu życzę. Lekcja wywieziona z Niemiec z pewnością nie pójdzie na marne. Znamy już nasze słabe strony, wiemy nad czym pracować, a znając polskich wędkarzy wiem, że szybko nadrobimy zaległości.

 

Powołanie Kadry Polski i jae wyjazd na Mistrzostwa Niemiec nigdy nie doszedł by do skutku gdyby nie nowo powołana Komisja Wędkrstwa Morskiego przy ZG PZW z jej przewodniczącym Jerzym Szczecińskim. Zakwaterowanie, zaopatrzenie nas w przynęty naturalne i opieka podczas całego pobytu to również zasługa kolegów z  okręgu wrocławskiego, za co jako kapitan Kadry Narodowej chciałbym im serdecznie podziękować. O nasze ubiory, za sprawą Dionizego Zimieckiego, zadbał Zarząd Główny Polskiego Związku Wędkarskiego, tak więc jak widać nasz wyjazd był bardzo starannie przygotowany.

 

Wielu wątpiło w celowość i sens powoływania kadry narodowej w wędkarstwie morskim. Mam nadzieję, że ta relacja pokaże, iż praca wielu osób nie poszła na marne, a powołanie do drużyny narodowej powinno być celem każdego wędkarza startującego w zawodach morskich.

Dodaj komentarz



Logowanie



Wiadomości prywatne

You are not logged in.

Get Adobe Flash player

Portalowe gadżety

Twój koszyk jest pusty