Get Adobe Flash player
Regulacje Prawne
Sonda
Gdzie złowiłeś największa rybę?
 

Kolejny sukces „Darłowskiej Plaży”

Napisane przez Mieczysław Siwiec
Oceń ten artykuł
(1 głos)
Piotr Kozak - zwycięzca zawodów
Aleksandra Getka :: Piotr Kozak - zwycięzca zawodów
Przez 2 dni weekendu trwały zawody wędkarskie „Darłowska Plaża 2010”. Impreza, która odbyła się już po raz czwarty przyciągnęła mnóstwo miłośników tego sportu.


55 zawodników i 45 osób towarzyszących przyjechało z całego kraju- reprezentowali m.in. Warszawę, Gdańsk, Bydgoszcz,Wadowice, Ostrowiec Świętokrzyski, czy Płock. Uczestnik, który miał do pokonania najdłuższy dystans przyjechał z miejscowości Ballimena w Irlandii Północnej.

 

 

Na zaproszenie organizatorów przybyli także specjalni goście z Niemiec- trzej bracia Grossmann- mistrzowie świata w wędkarstwie morskim. Ich przygoda z wędkarstwem trwa już od lat dziecięcych, czemu sprzyja fakt, że wychowywali się w miasteczku portowym. W wieku 5 lat zaczęli wypływać z ojcem na połowy kutrem, o czym opowiadali podczas piątkowej kolacji przywitalnej.

 

- Ich wizyta była dla nas prawdziwą lekcją pokory. Uświadomili nam, że my jesteśmy dopiero w drugiej lidze. Przez 2 godziny sami złowili 3 ryby!- powiedział Piotr Ebel, jeden z organizatorów.

 

Ryby złowione przez uczestników zawodów to 10 leszczy. Najlepszy wśród konkurentów okazał się być Piotr Kozak z Warszawy, który zajął zaszczytne I miejsce. Kolejno na czołowych lokatach uplasowali się: Dariusz Malinowski z Lęborka, Lesław Pukacz z Wrocławia, Cezary Stan z Lęborka oraz Rafał Udziela z Warszawy.

 

Organizatorzy- Koło PZW 12 „Łosoś” z Darłowa, pragną serdecznie podziękować wszystkim osobom zaangażowanym w przedsięwzięcie oraz uczestnikom i już dziś zapraszają na kolejną, piątą już „Darłowską Plażę” za rok.

(JJ)

 

Rozmowa z najbardziej znanym na świecie wędkarskim rodzeństwem czyli braćmi Heinerem, Dieterem i Gunterem Grossmann, wielokrotnymi Mistrzami Świata w wędkarstwie morskim.

 

- Udało się wam przekształcić hobby w styl życia….

 

- Łowienie ryb mamy we krwi. Od dziecka byliśmy zabierani na połowy. Zresztą rodzina ma długie tradycje wędkarskie. Łowili nasi rodzice i dziadkowie. Oni też mieli zacięcie sportowe. Dziadkowie wygrywali zawody wędkarskie w okolicach Kolonii. Teraz zmieniły się możliwości komunikacyjne, więc my wygrywamy zawody w świecie. Ja (Gunter) i Heinier na co dzień prowadzimy sklep wędkarski w Kilonii. Dieter też jest związany z morzem, ale nieco inaczej: zajmuje się kompasami i sonarami w marynarce. Nasz sklep jest takim miejscem gdzie gromadzą się wędkarze, z którymi lubimy dzielić się naszym doświadczeniem. Współpracujemy, z zajmującą się sprzętem wędkarskim, firmą Jenzi. Dla niej cały czas ulepszamy ten sprzęt.

 

- Największa złowiona ryba?

 

- Łowiliśmy na całym świecie oprócz Australii i Nowej Zelandii. Największa ryba to marlin złapany przy brzegach Kenii. Ważył kilkaset kilogramów. Jest duża różnica pomiędzy łowieniem w wodach ciepłych, a w naszych. Inny sprzęt, inny styl. Jednym słowem wolimy nasz Bałtyk. Za duży wyczyn uważamy też złowienie 25 kilogramowego łososia. Ta królewską rybę złapana została w Kanadzie. Był to łosoś pacyficzny.

 

- A wrażenia z łowienia w Darłowie….

 

- W Polsce łowiliśmy po raz pierwszy. W Darłowie najbardziej zaskoczyła nas serdeczność ludzi uczestniczących w zawodach. Tu też po raz pierwszy w życiu łowiliśmy w morzu leszcze. Zdziwiło nas to, bo w okolicach Kiloni słodkowodnych ryb w Bałtyku nie ma. Można to tłumaczyć tym, że część morza mniej więcej od wyspy Rugi jest mniej zasolona. Tak też przebiega granica występowania ryb słodkowodnych w wodach morskich. Na pewno jeszcze tu wrócimy.

Rozmawiał: Mieczysław Siwiec

Dodaj komentarz



Logowanie



Wiadomości prywatne

You are not logged in.

Get Adobe Flash player

Portalowe gadżety

Twój koszyk jest pusty