Ryby te dzień spędzają zakopane w piasku, a intensywnie żerują gdy zapada zmrok. Podczas zachodu słońca płastugi gromadnie płyną w okolice brzegu morskiego i tam intensywnie objadają się ikrą, skorupiakami, pierścienicami i małymi rybkami. Najlepszych brań należy się spodziewać po zmroku i zazwyczaj ustają one po ok. trzech godzinach. Płastugi pewnie pobierają pokarm, który jest zasysany. Z zacięciem nie należy się spieszyć, ponieważ flądra jeśli tylko potrafi połknąć naszą przynętę z haczykiem to sama się zatnie. Osobiście odczekuję ok. trzy minuty od pierwszego brania tak aby druga flądra miała trochę czasu aby połknąć druga przynętę. Najlepsze wyniki miałem podczas stabilnej pogody, małego falowania i łowiąc w drugiej rewie. Przynęta to mały filecik ze śledzia, tzw. połówki dzwonków.
Opis sprzętu na flądry ograniczę do zestawu końcowego. Koledzy najczęściej kupują bardzo skuteczne na flądry gotowe zestawy plażowe. Ja każdego zachęcam do samodzielnego wykonania zestawu plażowego. Do własnoręcznie wykonanych zestawów mam największe zaufanie i cieszę się jak łowię na „ coś swojego ‘’. Zestaw zakończony jest ciężarkiem, zależnie od siły prądów z wąsami lub bez. Do ciężarka zestaw łączony jest za pośrednictwem mocnego krętlika z agrafką, od góry zaś zakończony krętlikiem. Żyłka główna zestawu to 0.60 mm wykonana z żyłki przyponowej odpornej na przetarcia i sól. Na żyłce głównej wiążemy cztery węzły ograniczające dwie perły montażowe do troków bocznych tzw. „ Pilk – Beads ‘’ oraz dwa klipsy służące do przytrzymania przynęty na haczyku podczas rzutu. Rozwiązanie połączenia trok boczny z żyłka główną jest bardzo proste ponieważ żyłkę troka bocznego przewleka się przez otwór poprzeczny w perle i blokuje węzłem ósemkowym. Wcześniej stosowałem do połączeń małe krętliki walcowe, połączenia bezpośrednio żyłka z żyłką i z doświadczenia perły sprawdziły się najlepiej. W prostocie jest metoda. Troki boczne najlepiej wykonywać z żyłki bez pamięci o śr. ok. 0.30 mm. Sprawdzone haczyki na flądry to Gamakatsu nr.2- 4 z długim trzonkiem i zadziorami aby trzymały fileta. Dodatkowo ozdabiam przynętę montując na troku bocznym kolorowe perły.
Zachęcam wszystkich do wyjęcia z szaf swoich „ plażowych dział ‘’. Wielkość łowionych ryb może was zaskoczyć. Do tego walory kulinarne własnoręcznie złowionej gładzicy jak dla mnie są nieporównywalne z żadną bałtycką rybą.


