Możliwość używania tych wabików miałem już w zeszłym, kiedy to łowiąc na płytkiej wodzie okazywały się one bardzo skuteczne i co było dla mnie znacznie ważniejsze, były bardzo selektywne. Rzadko, który dorsz złowiony na tą gumę ważył mniej niż kilogram, a niewymiarowe ryby, nie wiedzieć czemu, skutecznie ją omijały. W tym roku udało mi się na nią połowić znacznie głębiej, powyżej 50 metrów. Tutaj także okazywały się łakomym kąskiem dla ryb, choć otwarcie trzeba powiedzieć, że łowiło się nimi znacznie trudniej niż na łowiskach położonych bliżej brzegu. Po pierwsze, duża guma dość długo opada, a przy dużym dryfie jest to nie lada problem. Po drugie aby osiągnąć dno musiałem stosować najcięższy kaliber tych przynęt. Niemniej jednak ciekawe było to, że kiedy już wabik znalazł się w pobliżu dorsza, to bez względu na jego wielkość połykany był bardzo łapczywie i głęboko, tak więc możliwość jej dozbrojenia dodatkową kotwiczką okazywała się zbędna.
Reasumując, uważam, że jest to dokonała propozycja dla tych wilków morskich, którzy lubią eksperymentować. Różnorodność kolorów i wielkości sprawia, że na łowiskach płytkich (15-30 metrów) możemy jej skutecznie używać w każdych niemal warunkach. Na łowiskach głębszych przynęta ta będzie się doskonałe sprawdzała przy małym dryfie lub flaucie.
Niewątpliwie poza dorszami, jej naturalny wygląd może być pokusą dla innych bałtyckich drapieżców, między innymi ryb łososiowatych, co również zamierzam sprawdzić.
Przynęty te dostępne są w 7 wariantach kolorystycznych i wielkościach 12,5cm/23gr, 16cm/42gr, 17cm/65g. Dodatkowo w tym roku wprowadzono większe 18cm/100g i 20cm/150gr wersje Sandala, które doskonale mogą się sprawdzać na norweskich łowiskach, co już w sierpniu zamierzam przetestować
dystrybutor: sport-fish



