W pierwszym turnusie (od 24 marca) opady śniegu spowodowały, że każdego dnia przed wypłynięciem trzeba było odśnieżać łodzie. Odśnieżanie, wiejący wiatr i padający śnieg, w większości, nie zniechęcał jednak uczestników do połowów. Dominującą rybą, jak zwykle w tym okresie, był dorsz. Nie licząc czarniaka, ku mojemu zdziwieniu i zadowoleniu, drugą rybą w ilości złowionych okazał się halibut. Jak nigdy w przyszłości, podczas pięciu dni łowienia, w pierwszym turnusie, złowionych zostało 14 halibutów. Oczywiście nie były to giganty tylko ryby o wadze od 4 do 14 kilogramów. Do tej pory podczas turnusu liczba złowionych halibutów nie przekraczała 6 sztuk. Największego 14 kilogramowego (112 cm) złowił, na przywieszkę, na głębokości ok. 50 metrów kolega Jan Tempka z Tychów – pierwszy raz na Hitrze.
W drugim turnusie największym wydarzeniem było oczywiście złowienie rekordowego dorsza o wadze 22kg i długości 125 cm. Dorsza złowił kolega Roman Serwiński z Zabrza – drugi raz na Hitrze, na głębokości ok.50m, na 200gr pilkera typu SKARPSILDA.
Miejscem złowienia okazała się, nie często odwiedzana przez naszych wędkarzy, zatoka fiordowa, oddalona zaledwie ok.3 km od naszej mariny. To kolejny przykład jak nieprzewidywalne może być wędkarstwo. Nie zawsze za dużą rybą trzeba płynąć kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów. Złowiony dorsz jest największą złowioną rybą na Hitrze przez naszych uczestników. Inne ryby tego turnusu to czarniaki i także halibuty. Tym razem złowiono 7 halibutów 4-8 kg. Złowiono też małego zębacza i 9 kg żabnice.
Trzeci turnus to najgorsza pogoda i właściwie tylko trzy dni pełnego łowienia. Największe ryby to ponad 11 kg dorsz i 9 kg halibut. W tym turnusie sukcesem okazała się też moja bezstresowa wyprawa z czeskim pracownikiem mariny. Naszym celem było łowienie ryb dennych: molwa, brosma, halibut metodą „na lenia”. Tego typu łowienie nie polega na ciągłym „machaniu wędką” – pilkerowaniu. Zestaw złożony jest z pilkera z dosyć dużą kotwicą np. 5/0 i dwoma przywieszkami z hakami 2/0. Na kotwice pilkera i haki przywieszek zakładamy filety np. ze śledzia lub czarniaka. Na kotwice pilkera można też złożyć całą martwą rybkę, np. małego czarniaka. Po opuszczeniu na dno pilkera, podciągamy go tak aby znajdował się ok. 50 do 100cm od dna. I tak dryfujemy sobie trzymając wędkę w dłoni i kontrolując aby przynęta była na ok. 50 cm od dna. Nie trzeba się obawiać czy wyczujemy branie ryby. Zapewniam, że wyczujemy i zobaczymy uginającą się szczytówkę.
Ciężar pilkera dobieramy oczywiście w zależności od głębokości i prędkości dryfu. Im głębiej i większy dryf tym cięższy pilker, nawet do 500 gram. Ten sposób łowienia jest moim ulubionym, tym bardziej, że daje możliwość złowienia najcenniejszych okazów. Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość. Od 9 rano do 13 złowiliśmy zaledwie jedna molwę i jednego karmazyna. Brania zaczęły się dopiero o godzinie 13:30 i trwały dwie godziny. W tym okresie złowiliśmy dziesięć molw, dwie brosmy, jednego 7 kg halibuta i pięć 50-60 cm witlinków (jedne z najsmaczniejszych ryb).
W trzech wyprawach uczestniczyło 140 wędkarzy o różnych umiejętnościach, oczekiwaniach i z różnym doświadczeniem w wędkarstwie morskim. Czasem zupełnie bez doświadczenia.
Prócz dorszy, czarniaków, halibutów były molwy, brosmy, plamiaki, rdzawce, witlinki, małe karmazyny, żabnica, mały zębacz i kraby.
Jest dla mnie i chyba dla większości rzeczą oczywistą, że więcej ryb łowią osoby które na Hitrze nie są po raz pierwszy. Z doświadczenia przekonałem się, że najwięcej z nielicznych osób zawiedzionych, to wcale nie ci którzy po raz pierwszy spróbowali wędkarstwa morskiego ale ci którzy do tej pory łowili i to często ,ale wyłącznie na Bałtyku z kutrów.
Z tej grupy wędkarzy jest najwięcej osób zawiedzionych. Moim zdaniem wynika to z faktu zupełnie innej specyfiki łowienia. Łowienie z kutra na Bałtyku zależy prawie wyłącznie od szypra i napłynięcia na żerującą albo nie żerującą ławice dorszy. W przypadku napłynięcia na żerującą ławicę (kilka razy byłem uczestnikiem takich wypraw), złowienie nawet kilkudziesięciu dorszy nie jest moim zdaniem wielkim wyczynem wędkarskim.
Inaczej rzecz się ma kiedy to sami decydujemy o sobie. Sami musimy szukać ryb, szukać dobrych miejsc. Dodatkowym utrudnieniem jest dryf, dobór pilkerów w zależności od dryfu i głębokości, wreszcie sposób napływania na wybrane miejsca. Można łowić grubo powyżej 100 metrów ale i na głębokości 10 metrów. Ciężko jest samemu od razu to wszystko opanować. Kilka razy zdarzyło się, także na ostatniej wyprawie, że pokazując uczestnikom miejsca gdzie łowimy najwięcej ryb, akurat podczas łowienia w tym miejscu ryby nie żerowały. Po kilku nieudanych próbach, zniecierpliwieni koledzy mówią, tu nie ma ryb, złe miejsce, płyńmy w inne. I tak pływają z miejsca na miejsce bez efektów. Na następny dzień okazuje się, że inna grupa wędkarzy łowi w miejscu przeze mnie wskazanym 50 dorszy w ciągu 4 godzin. Takie sytuacje często się zdarzają i zdarzyły się też w trzecim turnusie.
Właśnie dlatego ten rodzaj wędkarstwa morskiego jest dla mnie bardziej satysfakcjonujący, dający większa przyjemność z łowienia. Oczywiście dodatkową atrakcja jest różnorodność i ilość innych gatunków ryb - nie tylko dorsze.
Trzeba pamiętać, że ryby morskie to też ryby, jak słodkowodne. Żerują albo nie, w zależności od wielu czynników.
W tym momencie chcę jeszcze raz odpowiedzieć na najczęściej zadawane pytania, tym którzy mają zamiar wybrać się na Hitrę – przede wszystkim łowiącym do tej pory wyłącznie z kutrów na Bałtyku.
Po pierwsze, tak zdarza się że można pływać na Hitrze 8 godzin i wrócić z kilkoma a nawet bez ryby (nie liczę czarniaków i makrel w lecie czy w jesieni).
Po drugie, tak zdarza się, że czasem w dobrym miejscu można w ciągu nawet dwóch godzin zapełnić skrzynie rybami różnego gatunku.
Po trzecie, nie zdarza się aby codziennie złowić po kilka halibutów. Sukcesem jest złowienie kilku w czasie turnusu.
Po czwarte, najlepszymi wędkami do łowienia z łodzi na Hitrze są wędki o długości 2,1 i 2,4 metra. Długie wędki tylko przeszkadzają. W tym miejscu chcę poprosić specjalistów morskich aby w swoich opisach dotyczących sprzętu do morskich połowów, uwzględniali gdzie i do jakich warunków wybrany sprzęt się nadaje.
W razie innych pytań i wątpliwości proszę dzwonić.
Dziękuje wszystkim uczestnikom za wspólne wędkowanie i jak zwykle niech zamieszczone najciekawsze zdjęcia potwierdzą rzeczywistość. To tylko oczywiście mała część zdjęć. Zdjęcia sukcesywnie będę dodawał do artykułu, gdy tylko będą je otrzymywał od uczestników.
Pozdrawiam i prócz połamania kija, życzę Wesołych i Spokojnych Świąt.
Zbigniew Grzybek


