Ten pierwszy raz ...............Napisane przez marcinbox![]() Krajobraz przez samochodowa szybę zadziwiał porządkiem, wszystko posprzątane i poukładane, a przydrożne szalety czyste jak w 5 gwiazdkowym hotelu. Co chwila mijaliśmy malownicze jeziorka i w końcu zatrzymaliśmy się na jednym z nich, aby przez godzinkę pospiningować; niestety bez efektów, tylko jedno puste brnie. Ciekawa konstrukcja stała tuż przy brzegu, mianowicie zrobiony był z desek daszek ze stołem i ławką oraz paleniskiem, na jednej ścianie podpierającej daszek było porąbane drzewo a na drugiej koło ratunkowe gotowe do wyrzutu, oczywiście obok śmietnik na surowce i inne. U nas, w Polsce nie znajdziesz takiego miejsca; ale na brzegu jeziora, na samej plaży stało stare połamane wiadro plastikowe z polskimi napisami – hehe, nasi tu byli i swoje zostawili a i ryby pewnie wyłapali, zmielili i w słoikach do domu zabrali
Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na małej rzeczce z myślą na spotkanie z pstrągiem, ale komary zrobiły swoje. Podróż mijała bez większych przygód, czy dalej na północ tym bardziej dziksze tereny, sporadycznie mijamy małe wioski, wolno stojące chaty. Nie wiedzieć kiedy wjechaliśmy do Norwegi. Krajobraz znacznie różniący się od szwedzkiego: znacznie mniej zurbanizowany, mniej domów, wiejskie zagrody raz na jakiś czas. Cisza i spokój. Przez Norwegię przejeżdżaliśmy koło licznych łososiowych rzek, wzdłuż 2 fiordów oraz przez tunel w górze o długości 5 km - krajobrazy norweskie są powalające, podpisuję się ze stwierdzeniem że Norwegia to taka europejska kanada; i w końcu dojechaliśmy do promu, który w ciągu godziny przetransportował nas po ciemnobłękitnym morzu wśród gór na wyspę Vega!!!
Ośrodek Gardsoya Rorbuer składa się z 6 domków + jeden domek z rowerami, zamrażalkami i innymi gratami, na tyłach tego domku znajdowała się zadaszone miejsce do patroszenia ryb. Domki 2 poziomowe z lux wyposażeniem, nawet sauna i zmywarka . 6 osobowa ekipa ciasnoty nie zazna! Łodzie do dyspozycji to ok. 8 metrowe jednostki (nie mierzyłem) bez zadaszenia z kierownicą + silnik 30 km, przy większym wietrze czuliśmy się niepewnie na morzu. Na nasze nieszczęście trafiliśmy na załamanie pogody - pech, pierwszego i ostatniego dnia ładna słoneczna pogoda z małym wiaterkiem (jedyneczka) a pozostałe dni to wiatr, fale i deszcz!!
Białe noce pozwoliły nam dobrze zagospodarować, czas kiedy pogoda pozwalała na wędkowanie – to pływaliśmy i szukaliśmy ryby, a w wietrzna pogodę spaliśmy. Nasz 7 dniowy pobyt na wyspie został w 100% wykorzystany na wędkowanie. Pierwszego dnia gospodarz ośrodka oprowadził nas po łowiskach i dokładnie pokazał palcem gdzie jest „big fish”. Zostawił nam zalaminowaną mapę z naniesionymi wskazanymi miejscówkami. Nie były to miejsca oddalone od wyspy o kilka mil; Vega otoczona jest przez setki większych i mniejszych wysepek w zależności od 2-3 metrowego przypływu, były to miejsca raczej nie na otwartym morzu.
Przez 2 pierwsze dni wędkowania ….nie było rewelacji: pojedyncze sztuki karmazynów, brosmy oraz kilka dorszy, makrel i czarniaków
Zaniepokojony naszymi wynikami gospodarz ośrodka oznajmił, że to przez załamanie pogody. Polecił nam na odwiedzenie dalszych łowisk, ale z uwagi na pogodę i na nasze nie duże doświadczenie w pływaniu po morzu nie, skorzystaliśmy. W domku znaleźliśmy cos jak dziennik czy książka skarg i wniosków w której znajdowały się opisy wypraw wędkarskich naszych poprzedników: wpisy były różne…część opisywała duże ryby np. halibuty, ale bez podanych miejscówek a inne opisywały naszą sytuację, którą można było określić mianem - lipa. Jednak jeden wpis zaciekawił nas!? Skierował nas on na łowisko blisko sąsiedniej niezamieszkałej dużej wyspy przypominającej wulkan – Sola. Dokładnie między Solą a Vegą było dorszowe, czarniakowe, molwowe, makrelowe eldorado! Jak na naszą sytuację, ale nie były to okazy !!! Największą rybe jaką złowiliśmy to dorsz ok. 8 kg oraz dużo innych gatunków ryb, okazów nie było i halibutów też Jaki miałem sprzęt:
- 1 wędka uniwersalna: kijek Dragon Millenium Dorsz 2,7 m, c.w. 250 gr (druga mocniejsza szczytówka) + kołowrotek ze stałą szpulą okuma salina 55 oraz Powerpro 0,27 – zadowolony byłem z tego zestawu - 2 wędka: kijek Dega ExxPure Hitra 2,1 m, c.w. 150-500 gr + multiplikator Penn 209 M (z USA) + Powerpro 0,3 czy 0,32 - ta wędkę wykorzystywałem do cięższego łowienia, ale kręcenie multiplikatorem o przełożeniu 3,2 dobiło mnie!! Wyciagnięcie rybki ze 160-180 m było koszmarem! A na takiej głębokości łowiliśmy karmazyny, czasami inne rybki trafiały się z przyłowu np. 2 kilowe dorsze Po każdym wędkowaniu przemywany był słodka wodą, jeżeli nie to pokryty był kryształkami soli
Podsumowując wyjazd….może być, ale więcej już tam nie pojadę, wolę zwiedzić inne miejsca w Norwegii, może jakiś fiord? Kto wie….
tekst i zdjęcia, nasz portalowicz: marcinbox
Opublikowane w
Wyprawy zagraniczne
1 Komentarz
Dodaj komentarz |


